KSIĘGA KIBITHA


~Me: Piotr - Kibit6 :)
~Present age: 27 years old
~BRT DT: 15.VI. somewhere in previous millenium
~Livin': Warshaw
~Zodiac Sign: Gemini
~Character: Altruist
~Religion: NON
~Psychological type of character: Friend/Leader! ~Fovourite sexual deviations: Altocalciphilia, Fetish & more :P
Uuuuu I'm a bad... bad boy &
I like it. :P
~Fovourite bands & vocalist: Iron Maiden, Depeche Mode, Nightwish, X-Japan, Alanice Morrisette, Stephanie Heinzmann
~GIRLFRIEND: A-SECRET CLASSIFIED
~Sub-culture: Japan Culture & Manga+Anime Fan
~Astrological... My planet is:Mercury
~My element: Water... for sure.
~My eyes: Ice Blue Eyes... Mrrrr...
~Sooner or later all my enemies are going to:DIE!!! Just like me...






~ARCHIVUM~


2011
wrzesień
czerwiec
maj
kwiecień
luty
2010
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
kwiecień
luty
styczeń
2009
grudzień
listopad
październik
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
styczeń
2008
grudzień
listopad
październik
sierpień
lipiec
maj
kwiecień
luty
styczeń
2007
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2006
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
styczeń
2005
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2004
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2003
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec








Wczoraj poplynelismy na wulkan - Palea Kameni. Widzalas go, gdy bylismy na Santorini. To ten wielki klocek po srodku kaldery :P... Potem grupa przemiescila sie z powrotem na tradycyjna lodke i poplynelismy na wysepke, ktora jest z tylu - Palea Kameni - i czesc grupy poszla plywac w goracych zrodlach... druga polowa sie objadala chipsami. :P Nastepnie wyspa Thirassia... i tutaj poszlismy na owoce morza. Allleee byla wyzerrraaa... normalnie przejedlismy 345,50E. :P Jesli przysla mi fotki z tamtad to bedziesz sie smiala do rozpuchu. Mam fotke z kilkoma mackami kalmara wystajacymi z buzi... WALCZY O ZYCIE!!! :P :P :P Wszyscy sie turlali ze smiechu... Normalnie wiem... jestem WARIATEM!!! :P

Potem poplynelismy pod Oia Village. I tu niespodziewajka dla klientow. :P 250m w zwyz!!! Schodki!!! Ale dalismy rade. :) Wszyscy dali!!! W nagrode zwiedzanie Oia, testowanie wina, zakupy, zdjecia... i zachod slonca. Bylo pieknie... nawet nie czulem zmeczenia. :P Wieczorem - po powrocie do Kamari - jeszcze kolacja i klienci zarzyczyli sobie pokazu filmu 300. :P To byl... widzisz co by bylo, gdyby nie Ty?!? Nic... nici... Kononowicz... a tak - PARAKALO!!! I film leci. :* Dziekuje Kochanie moje raz jeszcze :*

 

Dzis z rana wstalem i poszedlem zobaczyc co u mojej grupy... Okazalo sie, ze po wczorajszej wycieczce dzis wszyscy obumieraja przy basenie. Autentycznie... wszyscy zdychaja!!! To byla dla mnie znakomita wiadomosc. :) Pogadalem sobie troche z klientami, zebralem ciuchy i sam... samiutki udalem sie do Firy. Okazalo sie, ze mnie naszlo na nauke i muzea. W biurze turystycznym zapytalem czy w Firze jest Muzeum Archeologiczne? Okazalo sie, ze jest... jest i archeologiczne i prehistoryczne!!! Okazalo sie takze, ze prehiostoryczne jest "przez ulice". Wiele nie myslac udalem sie tam - bezzwocznie!!! Na blache szeryfa wchodzi sie bez problemu za free :P. Okazalo sie, ze muzeum to jest ABOLUTNIE GENIALNE!!! Same pamiatki z 17w. p.n.e. - wszystkie artefakty, ktore udalo sie znalezc w Akrotiri - czyli stolicy Atlantydy byly przed moimi oczami!!! Wszystko misternie wykonane, wygladzone, wypracowane, kolorowe. Tak jak by to wczoraj zrobili. Do muzeum udalo sie przeniesc nawet sciany budynkow i bogato zdobione freskami klatki schodowe!!! PIEKNE!!! PIEKNE!!! Cos oszalamiajacego!!!

Obszedlem muzeum w 30 minut... zrobilem ...nawet nie wiem ile zdjec komorka - bo aparatu oczywiscie nie zabralem i po przejsciu muzeum udalem sie z powrotem na kasy bieletowe, po to zeby zobaczyc album. który tam maja na sprzedaz.

Album okazal sie strzalem w dziesiatke!!! Piekny... bogato ilustrowany i wydany na papiuerze kredowym - oczywiscie kupilem do naszej biblioteczki. Jak przyjade - pokaze Ci wszystkie zdjecia, opowiem o skarbach i pokaze album!!! NO NORMALNIE KOSMICZNA WIEDZA!!! Cos o czym Platon sie rozplywal w swoich przekazach - ale nigdy nie widzial... JA TO WIDZIALEM!!! Ty tez zobaczysz!!!

Zal mi tylko Platona... dla niego juz jest za pozno... ale z drugiej strony... co sie narozmawial z Sokratesem to jego - prawda? Wiec jestesmy kwita! :P

Potem pobiegalem sobie po sklepach... i poszedlem kupic "costam". Jak juz kupilem "costam" i pogadalem sobie ze wszystkimi zaprzyjazionymi wlascicelami sklepow to udalem sie do mojego ulubionego tureckiego punktu z suflakami i gyrosem i wzialem sobie "dobra wyzerke na wynos" :P Przemiescilem sie na przystanek autobusowy i pojechalem... na czerwona plaze do Akrotiri... to samo miejsce, gdzie miescila sie stolica Atlantydy.

Niestety... wykopaliska sa nadal zamkniete... ale ducha tamtych czasow czuje sie w powietrzu - to wszystko jest tutaj dla ludzi z odrobina wyobrazni...

Pomijam jakies cycate potwory z Portugalii, które biegaly nago po plazy... generalnie plaza byla piekna, wygrzana i robila wrazenie bardzo niebezpiecznej - wszedzie duzo wielkich czerwonych nawisow skalnych. Gdyby bylo trzesienie ziemi... to plaza nadal byla by czerwona... tylko juz nie z powodu wulkanicznego koloru skal...

Bylo genialnie. Poplywalem... poopalalem sie... nazbieralem duzo kolorowych kamieni wulkanicznych.

Pamietasz tamta czerwona skale, ktora wozilem w walizce. Pochodzila wlasnie z Akrotiri... oddalem ja Agnieszce - bo dziewczyna wraca do Kraju najblizszym samolotem. Mialem okazje sobie nazbierac nowe. :)

Jak sie je ulozy w Twojej lazience to beda pieknie wygladac. A jak ktos zapyta skad sa... mozesz smialo odpowiedziec: "z Atlantydy". Moze i nie uwierza... a trudno... niech nie wierza. Wazne zebysmy my wiedzieli :)

Po plazy wrocilem do Firy... przesiadka... i potem do Kamari. Plecak byl bardzo ciezki... duzo wzialem tych kamieni. :P Okazalo sie, ze Marzena z IOS TRAVEL tez chce... bo Agnieszka dostala!!! Wiesz jak to jest... jedna dostanie i ple-ple-ple-ple-ple... :P i juz wszystkie chca. :) No i dobrze :P Niech maja! :P

Ale najladniesze sa dla Nas :*

 

W hotelu spokój... nikt mnie nie szukal, nic sie nie stalo... spokój.

 

Jaka ciszaaa...

 

Twój Atlandyda :*

 

Tak wygladaly ich domy... 4200 lat temu.


Nanda? (4) katanas...
Sakura time ...2011-09-09 - 18:06:48...
"skomentuj" ale szczerze... Osu!





---------- Katana-no Projecto ----------






Środa 22.06

Pobudka była leniwa i długa. Klienci zostali obudzeni zbiorowym budzeniem przez telefon i niezawodnie stawili się w miejscu zbiorki. Śniadanie proste i skromne... Trochę za skromne jak na polskie standardy – do poprawki. Po śniadaniu grupa dynamicznie opuściła hotel – „check out” trwał nie dłużej niż 7 minut. Przejazd do Olimpii na godzinę 8:00, zakup biletów i odnalezienie Marii – spotkaliśmy się przy Muzeum Olimpii. Przy kasach – ku mojemu zdziwieniu dogoniło mnie 4 klientów, którzy powiedzieli, że nie chcą zwiedzać Olimpii. Zapytani przeze mnie: „Czy już zwiedzali Olimpie?” – odpowiedzieli, że „nie”. ZDĘBIAŁEM!!! Jak można przyjechać do Grecji... do Olimpii, gdzie stał jeden z Siedmiu Cudów Antycznego Świata... i nie wejść? Wyjaśniłem im, że na terenie tych wykopalisk znajdował się posąg Zeusa Olimpijskiego... i, że ja się nie obrażę, ale generalnie wiele stracą. Po takim wyjaśnieniu z mojej strony, klienci postanowili odwiedzić wykopaliska, ale nie zwiedzać muzeum.

Oczywiście ich prośba została wysłuchana i rozpatrzona pozytywnie. Pozostali klienci byli zdyscyplinowani i niezawodni. Maria odnalazła się natychmiast. Grupa przypadła jej do gustu – i na odwrót. Tłumaczenie jej wywodów nie stanowiło problemu... oczywiście trochę upraszczała, żeby zyskać na czasie... ale ja wszystko uzupełniałem w dodatkowe informacje nie zważając na to, że zwiedzanie się przeciągnie. Dziś miałem czas, którym mogłem rozrzutnie gospodarować. Muzeum jest kapitalne!!! Zawiera naprawdę przewspaniałe pamiątki po Fidiaszu, figurze Zeusa Olimpijskiego, oraz posągi i figury, których historia wiąże się bezpośrednio z historią chrześcijaństwa, a przez to i Polski. Moje wywody polityczno-religino-społeczne wprowadziły klientów w zadumę i refleksję. Widziałem, że wielu z nich słuchało faktów historycznych łączących się w spójne związki przyczynowo-skutkowe i nie mogło uwierzyć w to, co słyszy. Już starożytni mawiali – Historia magistra vite est - „Historia jest nauczycielką życia”. Zwiedzanie Olimpii także przedłużyłem ku uciesze grupy. Opowiedzieliśmy i poruszyliśmy wszystkie ważniejsze tematy społeczne, religijne i polityczne związane z Olimpią. Klienci siedzieli na kamiennych blokach, w cieniu drzew oliwnych i słuchali z rozdziabionymi ustami. Aż milo było popatrzeć. Po lekcji historii i religioznawstwa, jaką urządziliśmy razem z Marią, zacytowałem klientom fragmenty opisu Olimpioników, którzy startowali na różnych antycznych i średniowiecznych igrzyskach olimpijskich w Olimpii z książki: „Od Olimpii do Olimpiad” – Jana Alfreda Szczepańskiego. Najbardziej przypadł im do gustu Neron :P (nic dziwnego J). Mniej więcej w tym czasie zadzwonił do mnie kolega-pilot z ******* Tours, któremu Pani ******* ****** ma powierzyć funkcję dostarczenia pieniędzy firmowych do moich rąk. Krótka wymiana zdań, wzajemne uprzejmości i zaoferowanie mojej pomocy w stosunku do niego. Bardzo się chłopak spinał – więc go zapewniłem, że mu pomogę we wszystkim – tylko musi zadzwonić. Ucieszył się.

Po części lekcyjnej przeprowadziłem klientów ubrany w koszulkę reprezentacji narodowej na Stadion Olimpijski. Maria w czasie mojego wykładu przygotowała na moją prośbę wieniec oliwny zapleciony z gałązek drzewa oliwnego ze Świętego Gaju – Altis – przy świątyni Zeusa Olimpijskiego. Ogłosiliśmy wszem i wobec, że organizowane są zawody olimpijskie w biegu na odcinku 600 stóp Herkulesa – 192m – a triumfator otrzyma z rąk naszej lokalnej Nike święty wieniec zwycięstwa. Zgłosiło się 6 zawodników – najmłodsza zawodniczka miała bodajże 8 lat!!! J Zwycięzcę oczywiście oficjalnie uhonorowano wieńcem wobec braw wszystkich zgromadzonych na stadionie ludzi z różnych krajów.

Po zawodach opuściliśmy Święte Gaje i wykopaliska i grupa otrzymała 1h czasu wolnego na bieganie o mieście i zakupy. Pomogłem różnym klientom w doborze oliwy, przypraw, zakupie znaczków, kartek, zakładek itp.

Podczas odwiedzania sklepu „Hermes”, poprosiłem mojego greckiego przyjaciela, żeby pomógł mi się skontaktować z kierowcą i wytłumaczył mu, że proszę żeby podjechał na miejsce, gdzie nas wysadzał o 11:30. Przyjaciel zadzwonił, jednak kierowca odmówił tłumacząc się, że nie może tam podjechać po grupę. Że stoi na parkingu oddalonym o 200m i grupa – 36 osób – będzie musiała przejść na parking. Nie skomentowałem tego. Poprosiłem mojego greckiego przyjaciela, żeby mi wytłumaczył, gdzie jest wspomniany parking.

O 11:30 zgodnie z umową spotkaliśmy się z grupą. Wytłumaczyłem, że przechodzimy na drugi parking i zabrałem grupę. Przejście tych 200m, zapakowanie grupy oraz poczekanie na to aż wrócą z toalet zabrało nam 30 minut. Zapytałem innego kierowcę (dziwnym zbiegiem okoliczności wszyscy kierowcy oprócz mojego mówią po angielsku) czy w okolicy są jakieś toalety. Po konsultacji z moim kierowcą odpowiedział, że: „Nie”. Następnie ja wysłałem 10 osób do najbliższej knajpy, gdzie według mojego zmysłu powinna być toaleta i toaleta tam była. Nie wierzę, że kierowca tego nie wiedział. Jak sam mi wcześniej powiedział – jeździł w kółko na tej trasie. Moi klienci byli w komplecie w autobusie o 11:50. 10 minut czekaliśmy na kierowcę, bo on... poszedł do toalety, za moimi klientami. Klienci sami zaczęli się mnie pytać, czy on nie przesadza i czy się na nas obraził. Wytłumaczyłem klientom, że ja nie toleruje fochów w pracy. „Fochy może stroić klient, bo za to zapłacił żeby przyjechać, marudzić i wypoczywać. Ale w pracy pilotów i kierowców fochów tolerować nie będę!” Po takim komentarzu z mojej strony wszelkie zamieszanie minęło jak mieczem uciął. Klientów poprosiłem o zajęcie miejsc... a sam zająłem miejsce kierowcy. Kilka minut trwało zanim pojawił się na horyzoncie. Kiedy przyszedł powiedziałem mu po angielsku siedząc na jego miejscu: „Licz swoich klientów i jedziemy... teraz ty prowadzisz grupę”. Jego zdziwieniu nie było końca. Chciał usiąść na swoim miejscu, ale go nie wpuściłem. Wielokrotnie pokazywałem mu, że ma liczyć klientów i opowiadać... Grupa ryczała ze śmiechu, a on palił się ze wstydu – chyba zrozumiał lekcję. Wyruszyliśmy w drogę do Sparty o 12:00. Pierwsza sprawa w drodze to telefon do hotelu – poprosiłem o przygotowanie obiadu na 18:30 i sprawdzenie listy pokoi. Hotel odpowiedział na wszystkie moje pytania, więc wróciłem do opowiadania klientom o ciekawostkach związanych z programem, oraz przeczytałem pełen program na dzień następny. Z laptopa włączyłem grecką spokojną muzykę – kilku klientów poszło spać – i w tym czasie opisałem jeszcze kilku Olimpioników, rozbawiając dodatkowo klientów. Przytoczyłem pełną wersję mitu o Pelopsie – którego życie bardzo silnie związane było z początkami Igrzysk Olimpijskich, oraz historią Peloponezu. Dokładnie opisałem Mistrę, którą zwiedzać będziemy w dniu jutrzejszym – wytłumaczyłem, że musze zrobić to dziś, ponieważ miasteczko to położone jest tylko o 6km od hotelu, w którym mieszkamy i jutro na trasie tego zrobić nie zdążę. Klienci oczywiście zrozumieli powód i przyjęli wszystkie informacje podane wcześniej pogodnie i na wesoło. Opowiedziałem klientom o wycieczce fakultatywnej do Muzeum Archeologicznego w Sparcie po 5 euro od osoby, która przeprowadzę jutro rano. W związku z tym musiałem opowiedzieć historię fresków staro-greckich, rzymskich oraz chrześcijańskich odwołując się jako przykładu do wysp Rhodos i Kos. Klienci byli zachwyceni. W Sparcie byliśmy około 15:00. „Check in” do hotelu – 15 minut – dużo dłubania przy kluczach. Klienci tak się przegrupowali, a pokoje miały być koło siebie, że musiałem trochę pogłówkować. Żadnych utyskiwań, żadnych skarg, wszyscy przyjmowali klucze bez mruknięcia pod nosem. Kolacja o 18:30 – przypomniałem. Po wejściu do pokoju zrobiłem pranie, uprasowałem ubrania, które założyć miałem popołudniu, wykonałem telefon do Marzeny z IOS TRAVEL opisując wszystkie problemy związane z kierowcą – jego fochy. Poprosiłem, żeby ten kierowca już z nami nie jeździł... od tej pory proszę wyłącznie o kierowców, z którymi da się pracować – czyli mówiących także po angielsku. Marzena zrozumiała moje położenie – chciała działać natychmiast. Zablokowałem ją... powiedziałem, że może podjąć kroki po ukończeniu przeze mnie tej grupy. Póki jesteśmy w trasie jest proszona o wstrzymanie się.

O 18:20 udałem się do recepcji, gdzie zaczęli się już zbierać klienci.. Poinformowałem ich, ze śniadanie zjemy w hotelu o 7:45, budzenie zamówiłem na 7:00, a dzisiejszy obiad-kolacja jest w restauracji położonej 200m od hotelu. Klienci mieli wiele pytań i próśb. Wszystkie zostały wysłuchane, wytłumaczone bądź spełnione. Poprosiłem panią w recepcji, aby zorganizowała nam salę z telewizorem – telewizora w autobusie BRAK. Skoro jesteśmy w Sparcie obejrzyjmy film „300”. Klienci przyjęli ta myśl bardzo entuzjastycznie. Zapewniono mnie, że sala z odtwarzaczem DVD się znajdzie. Następnie poinformowano mnie, że w dniu dzisiejszym około godziny 20:30, przed stadionem im. Króla Leonidasa, odbędzie się niecodzienny event. Zapalony będzie prawdziwy znicz olimpijski Olimpiady Specjalnej – Ateny 2012 – a ulicami Sparty przebiegnie najprawdziwsza sztafeta olimpijska. Oczywiście natychmiast poinformowałem klientów i zorganizowałem grupę wypadową. Najpierw udaliśmy się na obiad. Restauracja wynajęta przez hotel była fantastyczna. Z zewnątrz mała spelunka... ale po przejściu wewnętrznymi drzwiami trafiliśmy na porośnięty przez owocujące drzewa pomarańczowe wewnętrzny dziedziniec, pełen różnorakich kwiatów, z przygotowanymi dla nas stołami. Klientów zatkało... mnie zresztą też. Takiego przyjęcia się nie spodziewaliśmy!!! Jedzenie było PYSZNE!!! Sami klienci komplementowali menu... na początek potrawa przypominająca greckie lecho, potem sałatka grecka, kurczak z frytkami i na deser mały pudding. Do picia podano wodę, ale klienci w bardzo atrakcyjnych cenach mieli dostęp do win, piw, napoi bezalkoholowych. Aż się nie chciało wychodzić. Dopiero godzina 20:10 nas wypędziła... pobiegliśmy przed Stadion im. Króla Leonidasa, gdzie zebrali się już miejscowi oficjele, policja i mały tłum gapiów. O 20:30 rozpoczęła się ceremonia. Przed stadion wbiegła sztafeta niosąca święty ogień zapalony 15 dni wcześniej w Olimpii. Zapalono znicz olimpijski na naszych oczach!!!

Klienci trwali w osłupieniu... Wcześniej wróciłem do hotelu – około godziny 21:10 – bowiem obiecałem projekcje filmu. Klientka z pokoju 203 poprosiła mnie o interwencję w kwestii światła. Co jakiś czas w jej pokoju gasło światło, podczas gdy w pokojach obok światło stale było. Prawdopodobnie problem z włącznikiem... Od razu poinformowałem recepcję i wysłaliśmy na górę majstra, żeby się tym zajął.

Przygotowałem salkę, DVD, film, telewizor, fotele i stoliki pod piwo dla klientów. Klienci stawili się niezawodnie. Przyszło około 10 osób. Projekcja filmu odbyła się bez żadnych problemów. Było bardzo klimatycznie. J

Po projekcji filmu klienci rozeszli się do swoich pokoi, a ja posprzątałem salę i ustawiłem meble z powrotem na miejscu. Odtwarzacz DVD własnoręcznie odłączyłem, zwinąłem kabel i odniosłem na portiernię, gdzie przewisłem przez kontuar i odłożyłem odtwarzacz głęboko na krzesło w niedostępnej i mało-widocznej części recepcji. Od razu zauważyła to obsługa, która przejęła odtwarzacz. Udałem się do pokoju, po GPS, wróciłem do recepcji i dla pewności potwierdziłem, gdzie dokładnie znajduje się Muzeum Sparty. Umieściłem znacznik na GPSie – jutro rano będę niewyspany – wole mieć coś, co pomyśli za mnie w kwestii drogi. Wróciłem do pokoju i napisałem raport – co za dzień... aż żal, że się kończy. Jest 0:47 – czyli w zasadzie już czwartek.


Nanda? (5) katanas...
Sakura time ...2011-06-23 - 21:00:03...
"skomentuj" ale szczerze... Osu!





---------- Katana-no Projecto ----------






Jadę. Jadę na prawie 4 miesiące do Grecji. Rainbow najpierw prawie nie miał dla mnie zamowień... a potem mnie storpedował... Panie Piotrze... mamy dla Pana 16 grup jedna za drugą. Co Pan na to??? Oo" Co ja mogłem powiedzieć... Em... Dziękuję bardzo łądnie? To sie nazywa Hot Seson! :P Jadę... trzeba będzie odwołać 2-3 grupy w innych biurach, ale takich propozycji się nie odrzuca. Albo wóz albo przewóz... Rainbow Tours zaproponowało przewóz luksusową limuzyną. Nareszcie cięzka praca zaczyna popłacać i się zwracać. Przy okazji zobaczę trochę Świata. :] Jadę... odpoczniecie ode mnie... może trochę nudno zrobi się w Polsce... ale za to regularnie na FB będziecie czytać o zamieszkach w Grecji :P

Wasz... Pilot-Rezydent...


Nanda? (2) katanas...
Sakura time ...2011-05-15 - 14:43:26...
"skomentuj" ale szczerze... Osu!





---------- Katana-no Projecto ----------




NOWA GALERIA





-~Kącik Linkowy~-


* Moja miłość - Japonia

Studenckie Koło Japońskie - SKJ - Czyli super paczka z
Uniwersytetu Warszawskiego


* Moje hobby - Marynistyka, Yachting, Żegrarstwo, Jednostki Pływające

ORP "Orzeł" - Jaki spotkał ich
los, wie tylko morska głębia.
Chwała bohaterom!!! Wieczna wachta u Posejdona ich niebem

IJN "Yamato" - Największy
okręt świata! Japoński - rzecz
jasna!!!


Kobiety... Kobiety... Ech... Kobiety...

Aleksandra - Starsza Siostra
Mój SOUL COUCH i przyjaciel
Razem przelane łzy kiełkują
w nas jak nasiona. Nadzieja!!!

Żanetka :) - Jest poruszona,
nad Doliną Muminków pojawiła
się kometa... :P

Kamyk - Shingle - Dusza
przewodnia wypowiedzi
bratersko - siostrzanych.
Tajemniczo brzmi - NIE???

Dżaskrawość :] - Kumpela
z SGB. W Beskidach bawiliśmy
się naprawdę świetnie... :P

Yuriko-san - Czyli Pani Pre-
zes SKJ'u. :)

YUKI!! - Para-Para Person!!!
Parampampampam

J-Fashion - Czyli blog branżowy!
Yuki-chan w akcji

Reiha - Przypadkowo znaleziona
w Sieci. Przypadek?

NAQ - Very special
person. So special, sometimes
don't understand her at all!!!

Jusiak - PRAWDZIWY FRIEND
Wspaniała osóbka

Serena - Każdy zna Sab!!! :]

Beata :P - fanka dobrego:
papu, RPG, fretek, imprez,
wypadów w plener i ciast :P


Facetas... El Mariachi - Mia Compania... Machos!!!

BADUS - Po prostu Badus
Kto nie zna ten nie zrozumie!!!
DDR BEST NOTE: "S" Oo"""

LUKE - Friend z paczki
THEBEŚCIAKÓW. Spec od
WOW'a

JACEK - THEBEŚCIAK!!!
Człowiek swobodny, ale można
na nim polegać! DJ MIXMAN

Marek K. - Przyjaciel od
dawien dawna!!! ...i karabinów
na kulki ...i DDR'ki :]

Marecki :] -Soggy Cotton
Boy - Man of Constant Sorrow!

Dominik ;) -...odhasło-
wany - Wielce poetycki drwal.

Tradycyjne linki - kawałek historii... :]


= Poezja śpiewana i pijackie klimaty =
Gniazdo Piratów Tu wypijesz piwko... a potem kolejne... też wypijesz!!!
Tawerna 10 w skali Beauforta - tu wypijesz piwko... i wypijesz piwko... :P
SCoB - Słodki Caus od Buby. Nie jest za późno... nie jest za późno!!! :)
ODN - Orkiestra Dni Naszych. Pikna kapelka - niechybnie!!!

= Good sides!!! =
Tanuki Anime Web-side - Stronka ze streszczeniami chyba wszystkich znanych i nieznanych serii. Gorąco polecam.
INSCRIPT - Triumowy BAND... muza taka że mosccito nie siada mi Amigo!!!
GALERIA - Znakomita strona... wspaniałe zasoby.
Zboczenia sexualne - czyli co tkwi w każdym z nas który poznał smak sexu.
Ciekawe tapety... - ładne panie... i nie tylko